Dziewczyny? Idziecie na imprezę, macie super kieckę, fryzurę, makijaż, a znudziły się Wam zwykłe, nudne, szare lakiery? Przetestujmy Avon Stardust Nail Enamel i sprawdźmy, czy da sobie z tym radę! ;)
Tuż przed Sylwkiem zamówiłam sobie z Avonu czarny lakier z małymi drobinkami, które się świecą. I powiem Wam, że byłam naprawdę przygotowana, że to jakiś kolejny, badziewny lakier za 10 zł. A tutaj taki szok, że ja nie mogę! :) Zaraz dowiecie się wszystkiego!
Troszeczkę informacji od producenta:
Lakier z mieniącymi się mikrokryształkami. Idealny na imprezę. Nadaje paznokciom trójwymiarowy efekt pokrywa paznokcie matową warstwą Jak działa: Kryształkowa formuła nadaje paznokciom matowy, trójwymiarowy efekt o piaskowej fakturze już w jednej warstwie. Formuła gładko się rozprowadza, równomiernie pokrywając płytkę paznokcia. Jak stosować: Zanurz pędzelek w buteleczce i delikatnie otrzyj końcówkę o jej brzeg, aby usunąć ewentualny nadmiar lakieru. Pomaluj płytkę paznokcia, stosując trzy pociągnięcia pędzelka, najpierw przez środek płytki, a następnie z każdej strony. Poczekaj, aż pierwsza warstwa wyschnie i w razie potrzeby, nałóż drugą.
A teraz moja opinia:
Jak już wspomniałam, byłam mega zaskoczona. Zacznijmy od wydajności. Ten lakier jest bardzo, ale to bardzo wydajny. Wystarczy 2 razy przejechać lakierem po paznokciu, a już uzyskuje się super efekt! Jak dla mnie jednym z największych plusów tego lakieru jest to, że szybko schnie oraz nie trzeba uważasz, że paznokieć się o coś otrze bo i tak zostaje piaskowy :) Cena tego lakieru waha się od 10 do ewentualnie 13 złotych. Ja akurat kupiłam go w Avonie w promocji za 10.
Kolejną zaletą jest to, że lakier długo wytrzymuje na paznokciu i nie odpryskuje. Po 4 dniach go zmazałam (nie dlatego, że zaczął odpryskiwać, ale po prostu wybierałam się na ważną uroczystość i tak nie wypadało). I tutaj jest największy problem. Mimo że paznokieć wygląda świetnie to nie tak łatwo go zmyć. Ale dla chcącego nic trudnego! Moja ocena 5/5:)
Krótka informacja dla firm, które chętnie współpracują z blogerkami:
Mam na imię Klaudia (Esia). Mam 15 lat. Interesuję się kosmetykami, makijażem oraz pielęgnacją włosów i ciała. Powiedziałabym, że jestem doświadczoną blogerką, ponieważ prowadziłam poprzednio blog o recenzowaniu kosmetyków, który cieszył się ogromną popularnością. Niestety musiałam go usunąć z przyczyn prywatnych. Jestem rzetelna, szczera i wiarygodna oraz otwarta na każdą propozycję przetestowania i zrecenzowania kosmetyku. Jeśli mają Państwo taką ofertę proszę pisać: klaudusius30@wp.pl Moje recenzje można znaleźć na tym blogu.
Pozdrawiam ciepło, Esia
Przesyłka od Love Me Green i recenzja produktu.
Jakiś czas temu miałam przyjemność nawiązać współpracę z firmą chyba Wam znaną - Love Me Green. Jest to firma, która produkuje kosmetyki naturalne, bez parabenów, silikonów, EDTA, Penoxyethanol. Ja otrzymałam organiczny energetyzujący peeling do twarzy oraz energetyzującą piankę do mycia twarzy oraz 6 próbek. Dzisiaj zrecenzuję Wam peeling.
Co pisze producent:
Co ja o nim sądzę:
Produkt u mnie jak najbardziej na plus! Skóra po wmasowaniu jest gładsza, mniej matowa, usunięte są z niej wszelkie nieczystości. Zapach jest dosyć przyjemny, ale nie powala na kolana. Produkt jest bardzo wydajny. Używałam go od 8 września, przez miesiąc codziennie, a od 8 października 2-3 razy w tygodniu. Peeling posiada małe drobinki, które nie podrażniają skóry, wręcz przeciwnie, skóra już po pierwszym myciu staje się gładka i delikatna.
Dla mnie minusami są: cena i otwarcie buteleczki. Zacznę od tego drugiego. Jest to otwarcie typu 'klik', ale wiele razy nie udało mi się otworzyć produktu rękoma, więc musiałam użyć zębów. Objętość peelingu to 75 ml, a kosztuje 39,90 zł. Najpierw myślałam, że jest to dosyć drogo, ale po pewnym czasie stosowania produktu, doszłam do wniosku, że cena równa się z jakością produktu. Moja ocena to 5/5! Naprawdę każdemu polecam ten naturalny produkt! :)
Co pisze producent:
Naturalny, wygładzający bio peeling do twarzy,delikatnie usuwa martwe komórki z powierzchni skóry, stymuluje procesy regeneracyjne, poprawia koloryt skóry. Łagodnie eliminuje nadmiar sebum, usuwa nieczystości i zrogowaciałe komórki. Zabezpiecza skórę przed oznakami starzenia, pozostawiając skórę bardziej miękką, gładką promienną i nawilżoną.- sposób użycia: Nałożyć na wilgotną skórę, delikatnie wmasować i dokładnie spłukać wodą.
Co ja o nim sądzę:
Produkt u mnie jak najbardziej na plus! Skóra po wmasowaniu jest gładsza, mniej matowa, usunięte są z niej wszelkie nieczystości. Zapach jest dosyć przyjemny, ale nie powala na kolana. Produkt jest bardzo wydajny. Używałam go od 8 września, przez miesiąc codziennie, a od 8 października 2-3 razy w tygodniu. Peeling posiada małe drobinki, które nie podrażniają skóry, wręcz przeciwnie, skóra już po pierwszym myciu staje się gładka i delikatna.
Dla mnie minusami są: cena i otwarcie buteleczki. Zacznę od tego drugiego. Jest to otwarcie typu 'klik', ale wiele razy nie udało mi się otworzyć produktu rękoma, więc musiałam użyć zębów. Objętość peelingu to 75 ml, a kosztuje 39,90 zł. Najpierw myślałam, że jest to dosyć drogo, ale po pewnym czasie stosowania produktu, doszłam do wniosku, że cena równa się z jakością produktu. Moja ocena to 5/5! Naprawdę każdemu polecam ten naturalny produkt! :)
Podzielona zdania dotyczące lakieru od Lovely.
Długo szukałam lakieru odpowiadającemu moim paznokciom. Znacie to, że jak lakier jest droższy to jest lepszy? Teraz pewnie większość z Was myśli "No jasne!", ale uwierzcie mi na słowo, to nieprawda! Zaraz przekonacie się dlaczego. Dzisiaj o Natural Beauty Nude od Lovely!
Co pisze producent:
Lakiery Nude z kolekcji Natural Beauty to specjalnie dobrane kolory o cielistej kolorystyce. Manicure przygotowany tymi lakierami idealnie dopasuje do codziennej jak i wieczorowej stylizacji, gdzie główną atrakcją jest Twoja delikatnie podkreślona uroda. Lakier opracowany jest na bazie o wysokiej trwałości i połysku.
Co ja o nim myślę:
Czytając recenzję tego lakieru dużo osób skarżyło się na pędzelek. Mi jak najbardziej odpowiada. Nie jest ani za duży, ani za mały. Konsystencję ma w sam raz. Przeczytałam również, że niektórym lakier zbyt długo schnie. Może dlatego, że na pierwszą warstwę od razu nakładają drugą, co jest błędem. Trzeba trochę odczekać, pamiętajcie o tym. Krycie ma bardzo dobrze.
Cena nie jest za wysoka, jest dobra. Malutki kawałek lakieru odpadł mi dopiero po 2 dniach, gdzie 2 razy byłam na basenie. O wydajności nic powiedzieć nie mogę, ponieważ używam go od trzech dni. Kosztuje ok. 6 zł. Moja ocena 4/5.
Jak na zdjęciu wyżej widać, że moje paznokcie nie mają połysku. Jest to zasługa Matte Top Coad od Lovely.
Co pisze producent:
Lakiery Nude z kolekcji Natural Beauty to specjalnie dobrane kolory o cielistej kolorystyce. Manicure przygotowany tymi lakierami idealnie dopasuje do codziennej jak i wieczorowej stylizacji, gdzie główną atrakcją jest Twoja delikatnie podkreślona uroda. Lakier opracowany jest na bazie o wysokiej trwałości i połysku.
Co ja o nim myślę:
Czytając recenzję tego lakieru dużo osób skarżyło się na pędzelek. Mi jak najbardziej odpowiada. Nie jest ani za duży, ani za mały. Konsystencję ma w sam raz. Przeczytałam również, że niektórym lakier zbyt długo schnie. Może dlatego, że na pierwszą warstwę od razu nakładają drugą, co jest błędem. Trzeba trochę odczekać, pamiętajcie o tym. Krycie ma bardzo dobrze.
Cena nie jest za wysoka, jest dobra. Malutki kawałek lakieru odpadł mi dopiero po 2 dniach, gdzie 2 razy byłam na basenie. O wydajności nic powiedzieć nie mogę, ponieważ używam go od trzech dni. Kosztuje ok. 6 zł. Moja ocena 4/5.
Jak na zdjęciu wyżej widać, że moje paznokcie nie mają połysku. Jest to zasługa Matte Top Coad od Lovely.
Kłamstwa producenta Maybelline.
Strasznie zawiodłam się na firmie Maybelline. Niedawno kupiłam lakier Super Stay 7 Days (kolor 615 mint for life) w przecenie (!) za 13,99 zł. Normalnie kosztuje 17,99 zł.
Co pisze producent:
Wzmacniający i długotrwały lakier do paznokci. Zawiera wapń, żelazo i silikon, które wzmacniają i utwardzają płytkę paznokcia, zapewniając jednocześnie kolor trwały nawet do tygodnia. Precyzyjna aplikacja.
Co ja o nim myślę:
Jak myślicie o co chodzi ze słowem 'kłamstwa' w tytule? A oto, że ani jedno słowo, co pisze producent nie jest prawdziwe. Lakier u mnie wytrzymywał maksymalnie 1 dzień (!). Nie zauważyłam żadnych zmian w mojej kondycji paznokci.
Pędzelek dla mnie jest za gruby, przez co nie można dobrze pomalować paznokci. Po kilku dniach lakier zrobił się gęsty. Nie dało się nim malować paznokci. Moja ocena 1/5. Naprawdę, nie wydawajcie pieniędzy na tak beznadziejne i drogie rzeczy.
Co pisze producent:
Wzmacniający i długotrwały lakier do paznokci. Zawiera wapń, żelazo i silikon, które wzmacniają i utwardzają płytkę paznokcia, zapewniając jednocześnie kolor trwały nawet do tygodnia. Precyzyjna aplikacja.
Co ja o nim myślę:
Jak myślicie o co chodzi ze słowem 'kłamstwa' w tytule? A oto, że ani jedno słowo, co pisze producent nie jest prawdziwe. Lakier u mnie wytrzymywał maksymalnie 1 dzień (!). Nie zauważyłam żadnych zmian w mojej kondycji paznokci.
Pędzelek dla mnie jest za gruby, przez co nie można dobrze pomalować paznokci. Po kilku dniach lakier zrobił się gęsty. Nie dało się nim malować paznokci. Moja ocena 1/5. Naprawdę, nie wydawajcie pieniędzy na tak beznadziejne i drogie rzeczy.
MY MAKE-UP!
Dzisiaj trochę inny post. Jak pewnie wiecie, mając 14 lat, mało jaka nastolatka nie ma pryszczy. Mnie przypadł ten 'zaszczyt' zagoszczenia niedoskonałości. Od kilku lat próbuję z tym walczyć, idzie mi coraz lepiej. Kosmetyków używam tylko na jakieś ważniejsze wyjścia, imprezy. Dzisiaj przygotowałam dla Was post "My make-up!." opowiada o tym, czym się maluję, jak się sprawdzają i ile kosztują. Z góry piszę, że zdjęć nie przerabiałam.
Zacznę od tego co używam najpierw. Jest to Miss Sporty - Podkład So Matte Perfect Stay. Na mojej tłustej skórze wytrzymuję od 6 do 8h. Jest to mój nr 3 na liście moich ulubionych podkładów. Po przecenie kupiłam go za 12 zł.
Później używam oczywiście korektora. Wiem, że robię błąd używając najpierw podkładu a potem korektora, ale uwierzcie mi, po prostu jest lepiej. Jest to Miss Sporty SoClear. Uwielbiam go. Wytrzymuje nawet do 10 godzin! Zakrywa wszelkie niedoskonałości w ok. 90%. Kosztuje 10 zł.
Na wykończenie mojej błyszczącej się cery od niedawna używam pudru Miss Sporty SoClear. I na tym produkcie zawiodłam się najbardziej. Utrzymuje się na twarzy około godzinę. Kupiłam go za 11 zł.
Efekt niżej na zdjęciu mnie nie powala na nogi, ale sprawia, że nie widać moich doskonałości. Jestem zbyt blada i moje cudne piegi zostały 'zamalowane'. Znacie jakieś kosmetyki, a najlepiej jeden co ma te wszystkie 3 produkty w 1 opakowaniu?
Efekt niżej na zdjęciu mnie nie powala na nogi, ale sprawia, że nie widać moich doskonałości. Jestem zbyt blada i moje cudne piegi zostały 'zamalowane'. Znacie jakieś kosmetyki, a najlepiej jeden co ma te wszystkie 3 produkty w 1 opakowaniu?
Tak to wygląda przed i po. Przypominam, że tu nie masz retuszu.
Lekkość i świeżość włosów to zasługa Fresh it up! :)
Co pisze producent:
Szampon Schauma Fresh it Up! To produkt przeznaczony dla młodych dziewczyn, które wkraczają w świat pielęgnacji. Przeznaczony jest dla włosów szybko przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach, które są częstym problemem wśród nastolatek. Delikatnie oczyszcza włosy u nasady z nadmiaru sebum oraz zanieczyszczeń, aby zapewnić im świeżość do 48h. Formuła szamponu zawiera mleczko z kwiatów Passiflory oraz intensywnie pielęgnujące proteiny, aby wzmocnić strukturę włosa i pielęgnować zniszczone końce. Szampon nie zawiera silikonów, aby nie obciążać włosów. Jego delikatny, kwiatowy zapach uprzyjemni chwilę mycia włosów.
Co ja o nim sądzę:
Buteleczkę ma naprawdę prześliczną. Różowo-niebieskie opakowanie od razu mnie zachęciło, żeby go kupić. Pachnie taką świeżością, kwiatami. Nie jest ani za gęsty ani za rzadki, w sam raz. Jeśli chodzi o przetłuszczające włosy, to naprawdę zauważyłam efekty. Moje włosy nie mogły wytrzymać 2 dni, a teraz spokojnie zachowuję świeżość do 3 dni!
Gorzej jeśli chodzi o łupież, tutaj nie pomaga. Trudno się po nim rozczesuje, ale ja dodatkowo używam bardzo dobrego kosmetyku od Marion. Aby dobrze umyć włosy należy niewielka ilość szamponu wylać na dłonie, co świadczy bardzo dobrze o jego wydajności. Dodatkowo wspaniale się pieni. Włosy są po nim świeże, lekki i miękkie. Temu produktowi daję 4/5 gwiazdek.
Gładkie włosy dzięki Kuracji 7 efektów od Marion
Dzisiaj o włosach. Pewnie niejedna z Was, która to czyta ma problemy z suchością, nawilżeniem, puszeniem się włosów. Powiem szczerze, ja też. Włosy kręcona są trudne do utrzymania i pielęgnowania, więc od razu sięgam po najlepsze produkty. Jednym z nim jest Kuracja 7 Efektów od Marion.
Od producenta:
Nowa linia produktów stworzona do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie polecana do włosów suchych i zniszczonych. Wyjątkowe formuły produktów oparte zostały na bazie olejku arganowego, zwanego `marokańskim złotem`, który pomaga zapewnić włosom 7 efektów:
- przywraca piękny połysk,
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza,
- ułatwia rozczesywanie i układanie,
- wzmacnia i nawilża,
- nadaje miękkość i elastyczność,
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych,
- zapobiega puszeniu się włosów.
Kuracja z olejkiem arganowym - jedwabista konsystencja produktu pozwala na równomierne rozprowadzenie preparatu na włosach, jest natychmiast wchłaniana, nie obciąża i nie zostawia żadnych osadów we włosach.
Co ja o nim sądzę:
Zawsze zaczynam od opakowania. Buteleczka zwykła, przyjemnie nakłada się zawartość na dłoń. Mało jaki produkt firmy Marion ma brzydki zapach. Jest bardzo wydajny, ponieważ na wysuszone ręcznikiem włosy należy nałożyć 1-2 krople. Pierwszy raz kiedy rozsmarowałam go na ręce wydawał mi się bardzo tłusty i bałam się przetłuszczonych włosów.
Rano budząc się przeżyłam szok! Moje włosy nareszcie były odżywione, miękkie, lśniące i gładkie. Włosy po nałożeniu produktu łatwo się rozczesywały. Naprawdę polecam go tym, którzy walczą z suchością włosów. Kosztuje ok. 10 zł. Ocena 5/5
Od producenta:
Nowa linia produktów stworzona do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie polecana do włosów suchych i zniszczonych. Wyjątkowe formuły produktów oparte zostały na bazie olejku arganowego, zwanego `marokańskim złotem`, który pomaga zapewnić włosom 7 efektów:
- przywraca piękny połysk,
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza,
- ułatwia rozczesywanie i układanie,
- wzmacnia i nawilża,
- nadaje miękkość i elastyczność,
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych,
- zapobiega puszeniu się włosów.
Kuracja z olejkiem arganowym - jedwabista konsystencja produktu pozwala na równomierne rozprowadzenie preparatu na włosach, jest natychmiast wchłaniana, nie obciąża i nie zostawia żadnych osadów we włosach.
Co ja o nim sądzę:
Zawsze zaczynam od opakowania. Buteleczka zwykła, przyjemnie nakłada się zawartość na dłoń. Mało jaki produkt firmy Marion ma brzydki zapach. Jest bardzo wydajny, ponieważ na wysuszone ręcznikiem włosy należy nałożyć 1-2 krople. Pierwszy raz kiedy rozsmarowałam go na ręce wydawał mi się bardzo tłusty i bałam się przetłuszczonych włosów.
Rano budząc się przeżyłam szok! Moje włosy nareszcie były odżywione, miękkie, lśniące i gładkie. Włosy po nałożeniu produktu łatwo się rozczesywały. Naprawdę polecam go tym, którzy walczą z suchością włosów. Kosztuje ok. 10 zł. Ocena 5/5
Subskrybuj:
Posty (Atom)









